null

Z życia Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Warszawie

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Z życia Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Warszawie
Z życia Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Warszawie

Codzienność operatorów numerów alarmowych to setki odebranych połączeń, czasami bardzo podobnych do siebie. Ale są też takie, które zapadają w pamięć nie ze względu na drastyczność przekazywanych informacji, ale ze względu na bezmyślność osób zgłaszających i niefrasobliwość ich postępowania. Tak też było m.in. w przypadku dwóch połączeń mających miejsce jesienią tego roku.

W jednym ze zgłoszeń operator usłyszała od zgłaszającego, że ten znalazł granat. Tego typu zgłoszenia wcale nie są rzadkością, bo jeszcze wiele pozostałości po II wojnie światowej jest odnajdywane w czasie robót budowlanych, czy też podczas przechadzek po polach czy lasach. To zgłoszenie jednak różniło się tym, że zgłaszający znalazł ten granat na trawniku przy boisku w pobliżu budynku, w którym mieszkał.

Kolejne pytania operatora o szczegóły, miejsce jego znalezienia oraz sposób zabezpieczenia znaleziska, odsłoniły bezmiar niefrasobliwości zgłaszającego. Mężczyzna, po znalezieniu i po rozpoznaniu, że to, co trzyma w ręku to granat, nie wiedząc, co ma z nim zrobić, odrzucił go z powrotem na boisko. Nie zastanowił się, że ten granat może wybuchnąć i ranić postronne osoby, czy też może być odnaleziony przez dzieci bawiące się na tym boisku.

W innym, pozornie typowym zgłoszeniu, dzwoniący przekazał informacje o pożarze elewacji budynku, w którym mieszkał. Zgłoszenie dla operatora numeru alarmowego było o tyle zastanawiające, że elewacje budynków nie palą się bez przyczyny. Szczegółowe pytania ujawniły przejaw bezmyślności postępowania zgłaszającego. W swoim mieszkaniu sprawdzał szczelność butli z gazem, podpalił ją i nie umiejąc jej zagasić, z obawy wybuchu, wyrzucił ją przez okno, powodując podpalenie elewacji budynku.

Te dwa przykłady są jednymi z wielu, z którymi na co dzień mają do czynienia operatorzy numeru alarmowego 112. Jak widać na powyższych przykładach, niektóre zgłoszenia są naprawdę „wybuchowe” i całe szczęście, że nie kończą się tragicznie dla zgłaszających i dla innych osób.