null

Z życia Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Warszawie

Drukuj otwiera się w nowej karcie
Z życia Centrum Powiadamiania Kryzysowego
Z życia Centrum Powiadamiania Kryzysowego

Późnym popołudniem operator Michał odebrał telefon od zapłakanej kobiety. Była bardzo zdenerwowana. Twierdziła, że próbowano ją zgwałcić. Miała zostać zamknięta w jakimś mieszkaniu, gdzie podano jej środki odurzające i próbowano wykorzystać.

Rozmowa ze zgłaszającą była bardzo trudna, gdyż kobieta mówiła niewyraźnie, płakała, krzyczała, nie do końca odpowiadała na zadawane pytania.

Tego typu zgłoszenia należą do bardzo trudnych. Nigdy nie wiadomo, czy operator będzie wstanie uzyskać wszystkie niezbędne informacje, aby wysłać pomoc. Osoby, które są ofiarami przemocy seksualnej, co oczywiste, mogą mieć problem, aby rozmawiać z operatorem numeru alarmowego 112, zwłaszcza gdy ten jest mężczyzną – tak samo jak sprawca.

Operator kilkukrotnie dopytywał się o adres, pod którym przebywała kobieta.  Nie minęło wiele czasu, a Michałowi udało się ustalić lokalizację zgłaszającej. Upewnił się, że zgłaszająca znajduje się w bezpiecznym miejscu i może dalej rozmawiać.

Po chwili, nie przerywając rozmowy, kobieta zaczęła uciekać. Okazało się, że sprawca wrócił. Kobieta była przerażona, cały czas krzyczała: „Pomocy, uratujcie mnie”.

Michał przez cały czas trwania rozmowy wykazał się niesamowitym spokojem i opanowaniem, a także empatią, próbował się wczuć w położenie kobiety. Okazywał zrozumienie i na tyle ile mógł, uspokajał zgłaszającą. Równocześnie zadawał pytania dotyczące dokładniejszej lokalizacji, gdyż kobieta cały czas się przemieszczała.

Warto wiedzieć, że operator prowadząc rozmowę jednocześnie wypełnia formatkę, wpisując w niej jak najdokładniejszą informację dotyczącą lokalizacji wraz z opisem zdarzenia. Dzięki Systemowi Informatycznego Powiadamiania Ratunkowego w formie elektronicznej natychmiast przesyła takie zgłoszenie do Policji. Umożliwia to błyskawiczne przekazanie informacji do policjantów, którzy poprzez Systemem Wspomagania Dowodzenia, zostają wysłani bezpośrednio na miejsce zdarzenia, wraz ze wszystkimi informacjami potrzebnymi do podjęcia interwencji. Dzięki takiemu rozwiązaniu operator przyjmujący zgłoszenie może jednocześnie prowadzić rozmowę z osobą zgłaszająca i wysyłać informacje do służb.

W tym przypadku powiadomiona została tylko Policja, której zadaniem było odnalezienie zgłaszającej. Kobieta cały czas przemieszczała się i nie było możliwości ustalenia konkretnej lokalizacji. Operator rozmawiając z kobietą, co chwila uzupełniał i aktualizował zgłoszenie wpisując w formatce potrzebne informacje (charakterystyczne punkty, które mijała zgłaszająca, np.: sklep, park, stacja benzynowa), widoczne dla Policji w ich systemie, mające doprowadzić policjantów do poszkodowanej. O wezwaniu Państwowego Ratownictwa Medycznego mieli zadecydować funkcjonariusze po odnalezieniu kobiety. Aby zespół ratownictwa nie tracił czasu na szukanie kobiety, tylko przyjechał w konkretne, wyznaczone miejsce, policjanci mieli przekazać im dokładny adres.

Michał pozostał ze zgłaszającą do przyjazdu Policji na miejsce. Rozłączył się w chwili, gdy usłyszał jak zgłaszająca rozmawia z funkcjonariuszem.

Zgłoszenia dotyczące przestępstw seksualnych nie należą do rzadkich. Wielokrotnie operatorzy odbierają telefony zarówno od kobiet, jak i od mężczyzn, którzy twierdzą, że w klubie dosypano im coś do napoju, drinka, po czym stracili świadomość i nie pamiętali, co się dalej działo.

Tabletka GHB, tak zwana „pigułka gwałtu”, jest zupełnie niewyczuwalna w napoju, nie zmienia jego koloru, nie ma żadnego zapachu, dobrze rozpuszcza się w wodzie, sokach, piwie, drinku. Wskutek zażycia pigułki następuje „niepamięć wsteczna” – ofiara nie pamięta niczego, co działo się w ciągu kilku ostatnich godzin.